START START
DEFINICJA KOLARSTWA GÓRSKIEGO
WITAMY NA STRONIE MTBMARATHON.COM
Dolsk
Dolsk jest jednym z najmniejszych miasteczek w województwie wielkopolskim. Zamieszkany przez 1 450 mieszkańców. Położony w dolinie na przesmyku między jeziorami: Dolskim Wielkim i Dolskim Małym oraz przy drodze Poznań – Rawicz. Brak przemysłu oraz ładne położenie wśród jezior Pojezierza Krzywińskiego i zalesionych wzniesień Pagórków Dolskich nadają mu duże walory turystyczne. / czytaj więcej
STARTPoradyZdjeciaOboz rowerowyWyniki

Karpacz, 01.05.2010 - trochę techniki w prawdziwym MTB

Pierwszy górski maraton już za nami. Co to był za wyścig… Przymiotnik „górski” w przypadku tegorocznej edycji Karpacza należałoby odmieniać przez wszystkie przypadki, a przy tym pisać wielkimi literami. W obliczu lat ubiegłych tegoroczna trasa była bardzo mocnym uderzeniem - przeskok poziomów i poprzeczka wysoko zawieszona wobec każdych umiejętności kolarskich wywołała swoistą terapię szokową w odniesieniu do wielkopolskich doświadczeń sprzed 3 tygodni. Dywagacje poświęcone charakterowi i atrakcjom trasy - jak co roku ma to miejsce w przypadku nowych tras – rozgrzały forum do czerwoności. Prawidłowo jednak poziom słuszności każdego z punktów widzenia, czy to w stylu „burza w szklance wody” czy też przesadnego strachu, zweryfikowała rzeczywistość i pozycja zajmowana na trasie - w siodełku czy też obok. Największym reżyserem spektaklu mogła okazać się pogoda. Wymagająca kondycyjnie i obfitująca w rzadko spotykaną ilość trudnych technicznie zjazdów trasa przy opadach deszczu mogłaby stać się wręcz arcytrudna, a sama rywalizacja z pewnością byłaby zdecydowanie większą loterią. Delikatne nocne opady jedynie pomogły - wysuszona na pieprz ziemia odetchnęła z ulgą podobnie jak kolarze. Wielu z nich do stóp Śnieżki zmierzało w strugach ulewnego deszczu z różnych zakątków kraju i z niepokojem spoglądało w kierunku Karkonoszy. Bądźmy wdzięczni aurze, że doskonałej zabawy na technicznych, korzenno-kamiennych sekcjach nie zmieniła w walkę o przetrwanie.
Na starcie wszystkich dystansów zameldowało się ponad 1100 kolarzy. Rywalizacja upłynęła przy całkowicie bezdeszczowej pogodzie, a często nawet z przebłyskami słońca. Tradycyjny podjazd do Karpacza górnego był idealną rozgrzewką swoistymi OS-mi podjazdowo zjazdowymi połączonymi minimalną ilością podłoża utwardzonego i asfaltu. W przypadku dystansu GIGA raczej trudno wskazać w dotychczasowej historii maratońskiej trasę z podobną ilością doskonałych, trudnych, a przy tym całkowicie przejezdnych - przy odpowiednich umiejętnościach - singletrack’ów. Nieczęsto spotyka się opinie, że stromy szutrowy podjazd, a nawet ścieżka wymagająca przytulenia kierownicy staję się na moment wybawieniem. Taki był tegoroczny Karpacz – zdecydowana większość zjazdów wymagała maksymalnej uwagi, nienagannej techniki, a wspomniane wspinaczki pojawiały się dokładnie w chwilach pojawiania się słabości. Głównie w rękach, które tym razem w wydatny sposób musiały współgrać z amortyzacją. W zamian chyba każdy z ponad 1000-a finisher’ów, kto pokonał w siodle przynajmniej część ze zjazdowych dań głównych, a przy tym nie zrobił sobie krzywdy może poczuć się dumny z siebie. O satysfakcji ze zwycięstwa nad własnymi słabościami nie wspominam. Tegoroczna trasa w Karpaczu niestety boleśnie (dla wielu doświadczalnie) pokazała, że część uczestników niestety rzadko odwiedza prawdziwe góry. Co prawda nawet doświadczeni zawodnicy przyznali, że poziomem technicznym trasa zaskoczyła, jednak kuluarowe wypowiedzi sporej grupy z Was pokazują, że na trasy takiego pokroju popyt jest spory. Poza niewielkimi wyjątkami (takimi jak mostek z beli) 99% dystansu nie wymagało schodzenia z roweru przy odpowiedniej dozie umiejętności i mocnych nerwach. Tych, którzy nie mogą sobie darować, że o kilka razy za dużo sprowadzili rower zapewniamy, że okazji do rewanżu nie braknie. Pierwsza z nich już niedługo na Borówkowej Górze. Wymagający charakter trasy nie pozostał bez wpływu na przebieg rywalizacji – niemal do samego końca ważyły się losy zwycięstwa na dystansie GIGA. O zwycięstwie Czecha – Thomas’a Trunschki – zadecydował w dużej mierze defekt Bogdana Czarnoty. Po nim pozycję na czele zajęli Bartek Janowski i Andrzej Kaiser. Końcowe kilometry należały jednak do Trunschki oraz Bogdana Czarnoty, który niestety mimo usilnych starań nie zdołał odrobić start poniesionych podczas defektu i finiszował jako drugi za Czechem, a przed Bartkiem Janowskim z DSR-Author. Wśród pań bezkonkurencyjna na królewskim dystansie była – chyba już tradycyjnie w górach – Ewelina Ortyl ze sporą przewagą nad Czeszką Damkovą i Anią Świrkowicz. Na dystansie krótszym bezapelacyjnie zwyciężył Łukasz Pihulak przed Kubą Osuchem. Kontrowersyjną – zdaniem wielu – decyzją sędziów najniższy stopień podium wywalczył Łukasz Derheld po sprinterskim finiszu z Tomkiem Gawłem. Nieco spokojniej było wśród dziewczyn – wygrała Michalina Ziółkowska przed Weronika Rybarczyk oraz Magdą Hałajczak.
Po sporych – nawet nieco zbyt sporych dla niektórych - emocjach na nowej trasie w Karpaczu z niecierpliwością czekamy już na kolejną edycję w Złotym Stoku. Tam na trasie rewolucji nie przewidziano, ale drobny lifting zapewne przypadnie Wam do gustu. Oby tylko tym razem „trasa pyliła” – widoki będą niezapomniane:)


Dolsk, 10.04.2010 - rozpoczęcie sezonu rowerowego


Lokalizacja dodatkowej edycji MTB Marathon w Dolsku dla wielu maratończyków była w chwili jej ogłoszenia  z końcem 2009 roku sporym zaskoczeniem. Dlaczego nie dodatkowe góry – pojawiały się pytania. W końcu to cykl dla prawdziwych górali… Oczywisty wiosenny głód ścigania zwyciężył. Niewielka miejscowość położona w tych malowniczych zakątkach Wielkopolski wydała się być idealnym wyborem dla dodatkowej, obok Murowanej Gośliny, wiosennej możliwości „przetarcia” przed prawdziwymi górami i spotkania w kolarskiej rodzinie.
Trasa poprowadzona sielankowymi okolicami wokół Dolska obfitującymi w niezliczone jeziora, nadające tym terenom niepowtarzalny klimat, miała zapewnić każdemu odpowiednie wkręcenie w dalszy bieg sezonu. W nieocenionej mierze dzięki gościnności Pana Wojciecha Mroza organizator starał się, aby impreza ta okazała się wyjątkowa i przeszła do historii polskich maratonów.
Wszystko zmierzało w jak najlepszym kierunku, jednak los niestety chciał, że Dolsk na długo zapamiętamy z perspektywy innego wydarzenia niezwiązanego z wyścigiem, które zapisało niezwykle czarne karty w naszej historii najnowszej. Tragiczna w skutkach katastrofa rządowego Tupolewa pod Smoleńskiem i wiadomość o śmierci 96 osób, w tym prezydenckiej pary, spadła na nas niczym grom z jasnego nieba. W momencie, gdy byliśmy częścią wspaniałego święta kolarskiego z najliczniejszym udziałem gwiazd w historii rodzimych maratonów pojawiły się wątpliwości jak w takiej chwili postąpić? Ogromna ilość chętnych do udziału spowodowała przesunięcie godziny startu, jednak powaga wydarzenia znacznie przyćmiła emocje sportowe i nie do końca pozwalała być pewnym decyzji, które ostatecznie zapadły. Przez pamięć dla tragicznie zmarłych i z szacunku dla pogrążonych w żałobie ich bliskich start wszystkich dystansów poprzedziła minuta ciszy i zrozumiała w tym momencie rezygnacja z oprawy muzycznej. Zmagania na trasie dystansu giga uświetnili w najliczniejszej grupie zawodnicy drużyny, której patronuje gospodarz wyścigu w Dolsku – MRÓZ ACTIVE JET, a także aktualny mistrz polski w maratonie i XC Marek Galiński. Tym razem jednak bez towarzystwa braci Brzózków, walczących na zawodach w Austrii. Od samego startu rywalizacja miała dość niecodzienny dla tego cyklu przebieg. Płaskie, szybki odcinki sprawiały, że zawodnicy niemal całość dystansu pokonywali w licznych peletonach, co z pewnością odpowiadało licznej grupie szosowców:) Bardzo mocne tempo na wielu odcinkach, często pod wiatr, było jedynym selekcjonerem w tych peletonikach – niemalże przy każdej mocniejszej zmianie ktoś odpadał od grupy. Do takich selekcji dochodziło także w „wąskich gardłach” – chwila nieuwagi i efekt sprężynki kończył się strzałem z koła. Mocną szosową nutą na początkowych kilometrach zagrał odważnie Robert Banach z MRÓZ ACTIVE JET. Pierwotnie taki samotny odjazd w niesprzyjających, wietrznych warunkach mógł się wydawać nieco szalony. Jednak ucieczka Radka Lonki i Darka Woźniaka, którzy dołączyli na 40km do Roberta pozwalała tej trójce – przynajmniej do 60km – wierzyć w powodzenie odważnej akcji. Niestety jak to w specyfice szosowej bywa jednostki raczej nie mają szans w obliczu siły peletonu. Ostateczne rozstrzygnięcia nastąpiły na końcowych kilometrach, a po dwójkowej ucieczce ostatecznie zwyciężył „Diabeł” przed Bogdanem Czarnotą z KROSS RACING TEAM. Tuż za ich plecami podobną sprinterską rozgrywkę rozegrał Wojtek Halejak z ubiegłorocznym zwycięzcą kategorii M2 Bartkiem Janowskim z DSR-Author. Na dystansie MEGA najpopularniejszym kolorem był pomarańczowy – V-ce Mistrzyni Olimpijska Maja Włoszczowska wraz z koleżankami z grupy CCC Polkowice Paulą Gorycką i Magdą Sadłecką zapewne stanowiły dla wielu zawodników ekstra motywację do większego wysiłku. Oczekiwań nie zawiodła Maja, która zdystansowała wielu Panów i zajęła 19 pozycję OPEN. Druga wśród Pań była także „pomarańczowa” Paula Gorycka, a trzecią kobietą na mecie była zawodniczka K3 Kasia Galewicz z TEAM KELLYS PGNiG. Wśród chłopaków znów przybył i zwyciężył (podobnie jak w Głuszycy w ubiegłym roku) doskonały zawodnik młodego pokolenia, #3 zawodnik MŚ w przełajach z czeskiego Taboru, najgroźniejszy konkurent Marka Galińskiego na polskiej scenie XC – wszechstronny Marek Konwa. Marek początkowo musiał jednak akceptować towarzystwo Pawła Wiendlochy, z którym zdobył przewagę po zamieszaniu w wyniku kraksy na 8km. Ostatecznie to jednak Konwa okazał się szybszy w sprinterskim pojedynku i nieznacznie wyprzedził Pawła Wiendlochę.
Tradycyjne ceremonie dekoracji i tomboli przyjęły tym razem skromną i – co zrozumiałe - cichą oprawę.
Za sprawą wydarzeń, które miały miejsce i zaplanowanego w najbliższy weekend pogrzebu głowy państwa – Lecha Kaczyńskiego – i jego małżonki wyścig w Murowanej Goślinie nie odbędzie się. Jego termin przesunięto na 4 lipiec 2010r. W tej perspektywie wyścig w Dolsku, mimo niezbyt szczęśliwych okoliczności, w godny sposób zastąpił Murowaną Goślinę jako „rozkręcenie nogi”.



Biomechaniczne czynniki ograniczające w kolarstwie
mgr Cezary Ostrowski


I

Gdy w 2005 roku moja 9-letnia córka, podjęła decyzję o rozpoczęciu nauki w klasie pływackiej wiedziałem, że będzie to nielada wyzwanie, związane min. z szeregiem wyrzeczeń na rzecz czasu spędzanego na treningach, pochłaniających co najmniej 4 godziny dziennie. Przyjęcie do klasy sportowej odbywało się na podstawie przeprowadzanych testów klasyfikacyjnych, celem wykrycia wrodzonych zdolności fizycznych do tej dyscypliny. Fachowo przygotowany cykl treningowy, przepływane dystanse rzędu kilku kilometrów dziennie skutkowały rezultatami uzyskiwanymi na zawodach – weryfikujących rozwój czynników ograniczających. Można zapytać, co ma wspólnego opisany powyżej tekst z kolarstwem? Ma bardzo wiele, gdyż podany przykład dotyczy każdej bez wyjątku dyscypliny sportu, gdzie fachowo prowadzony, nadzorowany i systematyczny trening pozwala na uzyskiwanie satysfakcji z osiąganych wyników a jednocześnie daje gwarancję utrzymywania ciała w pełnej dyspozycji ruchowej przez wiele lata. Nie ma to nic wspólnego z powszechnie znaną z polskich stadionów „zabawą w sport” gdzie przypadek rządzi losem, kończącą się zazwyczaj spadkiem motywacji do aktywności ruchowej z powodu kontuzji albo braku progresji. Szczególnie ten drugi przypadek sprawiał, że często słyszałem słowa wypowiadane przez kolarzy amatorów „ jednak nie jest to sport dla mnie, nie nadaję się do kolarstwa!” Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że poruszone tezy nie polegały na prawdzie. Zanim podejmiemy pochopnie decyzję musimy zadać sobie dwa proste pytania. Czy chcemy być zdrowi i szczęśliwi? i co robimy aby tak było? Na rowerze nie trenuje się nogami, trenuje się głową! Dla osiągnięcia satysfakcji z jazdy trzeba uprawiać kolarstwo świadomie, podpierając się wiedzą z zakresu fizjologii, biochemii, biomechaniki oraz szeroko rozumianej metodyki treningu. Nie wystarczy dużo jeździć, albo stosować „magiczną” suplementację! Często kolarze amatorzy w prowadzonych rozmowach licytują się co do ilości kilometrów przejechanych np. w ostatnim miesiącu, czy sezonie. Z podziwem spogląda się na tych z licznikami wypełnionymi najwyższymi liczbami. Wszystko świetnie, ale zawodnicy ci zapominają o jednym, że aby nastąpiła superkompensacja (odbudowa z nadwyżką w tych tkankach i mięśniach, które brały udział w pracy) musi nastąpić powrót do równowagi hormonalnej, występujący w trakcie wypoczynku. Wielu początkujących kolarzy chcąc szybko uzyskać dobre wyniki sportowe stosuje nadmierne obciążenia treningowe przy stosowaniu zbyt dużych objętości. Prowadzi to niekiedy do szybkiego, ale okresowego przyrostu formy. W sumie jednak doprowadza do nadmiernego wyczerpania organizmu i licznych kontuzji, mogą też wystąpić efekty niekorzystne dla zdrowia i długotrwałej sprawności. Przykładem niech będzie jeden z krakowskich dobrze zapewniających się kolarzy MTB „A…”, który uległ nadmiernej fascynacji rowerem szosowym, zapominając o proporcjach obciążeń treningowych, doprowadził dobrze wytrenowany organizm do stanu przemęczenia. Skutkowało to poważną kontuzją kolana i przerwaniem na dłuższy czas aktywności fizycznej, która stanowiła jeden z podstawowych elementów jego samorealizacji.

Każdego zawodnika przejawiającego choć minimalne predyspozycje do uprawiania kolarstwa można doprowadzić do naprawdę świetnego wyniku. Temu służy kompleksowa wiedza na temat fizjologii i biomechaniki (korelująca z metodyką i innymi dziedzinami nauki). Wielu amatorów idzie na żywioł, lekceważą „grawitację”, stają się „rzemieślnikami kolarskimi”, a przecież „rowerowanie” może cieszyć przez cały sezon, bo rower stworzył człowiek, żeby było łatwiej i przyjemniej żyć a nie żeby z tego powodu poddawać się cierpieniu, przebywać na długotrwałej rehabilitacji i zwolnieniach lekarskich.


II

Pomiary: Po wstępnej selekcji (klasyfikującej zawodnika lub proponującej mu najodpowiedniejszą dyscyplinę sportu) przeprowadzamy różnego rodzaju testy, wszystkie mają to samo zadanie - monitorowanie treningu! Aby osiągnąć ten cel, należy określić jaką cechę mierzymy wraz ze szczegółowym opisem (instrukcją) przeprowadzenia danego testu. Badanie poziomu poszczególnych cech zawodnika mówi o je¬go możliwościach osiągania rezultatów sportowych, oraz wskazuje aktualny poziom reakcji fizjologicznych komórki, mechanizmów funkcjonowania oraz zwiększenia jej możliwości. Wszechstronne poznanie skutków, jakie powoduje w organizmie wysiłek fizyczny, pozwala na skuteczniejsze kierowanie i dozo¬wanie bodźców treningowych, oraz stymulowa¬nie działań korzystnych a eliminowanie szkodliwych. Jak wiemy kolarstwo jest dyscypliną obejmującą szereg specjalizacji o zróżnicowanym czasie trwania i intensywności wysiłku. To uniemożliwia ustalenie jednego dla wszystkich kolarzy sposobu fizjologicznej i biomechanicznej oceny. Istnieją jednak ogólne kryteria pozwalające na analizę czynników warunkujących sprawność zawodnika, tu z pomocą przychodzi równanie V = E/C. Wzór ten wskazuje, że sprawność (V) jest uzależniona od stosunku mocy (E) rozwijanej przez zawodnika do kosztu energii ( C ) pracy. Zatem sprawność zawodnika jest tym większe im większa jest moc a koszt energetyczny mniejszy. Koszt energetyczny pracy obejmuje - poziom techniczny zawodnika oraz - technologiczne właściwości używanego sprzętu, natomiast moc warunkowana jest - zdolnościami organizmu do uwalniania zawartej w substratach energii. W powyższym wstępie chciałem w sposób obrazowy przedstawić ścisłe powiązania fizjologii wysiłku z biomechaniką. Praktycznie sezon kolarski jest na końcówce, nie należy zapominać o jeszcze trwających wyścigach przełajowych. Jest czas na odpoczynek i podsumowania minionego roku startowego. Każdy wyścig, sezon startowy, to nowe doświadczenia, na bazie których wyciągamy wnioski i budujemy nowy, lepszy plan treningowy. Jest też czas na przemyślenia dotyczące czynników, które nas ograniczały (np. tych zmierzających do modyfikacji posiadanego roweru).


III

Technologiczne właściwości używanego przez kolarzy sprzętu w aspekcie fizjologicznym. 1 - Opór powietrza stanowi główne ograniczenie w osiąganiu przez kolarza największej szybkości, badania z tego zakresu i testy ( w tunelach aerodynamicznych) służą polepszeniu właściwości aerodynamicznych kolarza, poprzez przybranie odpowiedniej pozycji na rowerze. Dotyczy to również konstrukcji sprzętu (aerodynamiki roweru). 2 - Straty energii przenoszonej z mięśni na koła. Brak przyjęcia poprawnej pozycji na rowerze, powoduje zmniejszenie wydajności pracy. Odpowiedni typ i geometria ramy roweru powinna pozwalać zawodnikowi na łatwą adaptację do sprzętu, (chodzi tu o takie czynniki jak: wysokość siodła, wysokość kierownicy, długości ramy, wsporników i korb). Ma to odniesienie do wszystkich uprawiających kolarstwo zarówno pod kątem rekreacji ruchowej jak i wyczynowców. Brak poprawnej pozycji na rowerze powoduje znaczne zmniejszenie wydajności pracy, niewłaściwa mechanika pedałowania to straty energii. Nadto pochylenie tułowia w pewnych zakresach wpływa na układ krążenia i wielkość wykonywanej pracy a ściśnięta przepona to nic innego jak ograniczona wentylacja. Wentylacja płuc podczas pracy wzrasta poprzez zwiększenie głębokości oddechów i ich przyspieszenie co determinuje zwiększenie pracy mięśni oddechowych, tzn. mięśnia przepony, mięśni międzyżebrowych i szeregu dodatkowych mięśni oddechowych. Stwierdzono doświadczalnie, że po przekroczeniu przez wentylację płuc poziomu około 140 litrów na minutę zapotrzebowanie samych mięśni oddechowych na tlen staje się tak duże, że cała nadwyżka zużycia tlenu wykorzystywana jest na pokrycie zapotrzebowania tlenowego tych mięśni. Ponadto zmiany pozycji ułożenia ciała kolarza na rowerze wpływają na zakres ruchu w stawie biodrowym, kolanowym i skokowym. Ta swoista „korba” przy zmianie kątów skraca lub wydłuża zakres ruchów a także powoduje zmianę szybkości kątowych mięśni wpływających na wymienione stawy z czego bezpośrednio wynika rozwijana moc. Metody badawcze stosowane przy dopasowaniu zawodnika i sprzętu to przede wszystkim analiza kinematyczna i dynamiczne pomiary za pośrednictwem czujników siły zamontowanych na rowerze (pedały dynamometryczne, mierniki momentów siły). Te badania pomagają w dopasowaniu odpowiedniej geometrii ramy roweru do antropometrycznych cech zawodnika. Ponadto pozwalają na eliminowanie błędów w mechanice pedałowania minimalizując w ten sposób ryzyko urazów oraz podnosząc komfort jazdy. Niewłaściwa pozycja na rowerze to prosta droga do przemęczenia i powstawania związanych z tym urazów. Jeżeli chodzi o sam rower, sporym ograniczeniem w uzyskaniu największej prędkości, poza w/w czynnikami jest: 3 – masa roweru, 4 – sztywność ramy, 5 – tarcie łańcucha, 6 – tarcie łożysk, 7 – tarcie podłoże-opony. Celem sportowca jest osiągnięcie jak najlepszego wyniku! Przy dobrym przygotowaniu fizycznym, zmniejszanie ograniczeń sprzętowych to formalność. Przykładowo, rower startowy Sabine Spitz waży 7.650 kg, mogłaby przecież jeździć na sprzęcie o wadze 12 kg, zapewne nie miałaby, poza kilkoma zawodniczkami na świecie, z kim rywalizować, ale tej klasy sportowiec zapewne spełniony by nie był. Rower generuje spore koszta, można je minimalizować, ale wówczas musimy mieć świadomość wyżej opisanych, nie tylko fizjologicznych ograniczeń jakie z tym się wiążą.


IV

Poniżej podaje przydatne, nie tylko dla początkujących, zasady dopasowania siedziska do jeźdźca! Po wprowadzeniu, dotyczącym wpływu przyjętej pozycji na rowerze na parametry fizjologiczne organizmu zawodnika, nikt nie powinien mieć wątpliwości, że ta pozornie błacha okoliczność może decydować o wyniku.

A/ Wysokość siodła.

Metoda nr 1 - ustalenie prawidłowej wysokości siedziska polega na pomiarze kąta zgięcia kolana w momencie gdy pedał jest w dolnym martwym punkcie. Korba w dolnym martwym punkcie stanowi przedłużenie rury podsiodłowej (nie celuje pionowo w ziemię, wskazanie strzałki zegara na godzinę między 17.00 a 17.30). W tym punkcie odległość między siodłem a pedałem jest największa. Typowe wartości kąta zgięcia kolana powinny oscylować między wartościami 25 a 35 stopni. Pomiar następuje przy użyciu urządzenia zwanego goniometrem. Dla początkujących zalecaną wartością jest kąt o wartości 32 stopni. Osoby mające problemy z: - bólami kolan szczególnie w ich tylnej części, - małą elastycznością ścięgien udowych lub mięśnia dwugłowego kończyny dolnej, - bólami pleców w odcinku krzyżowym kręgosłupa, mogą potrzebować niższej pozycji siodełka (wówczas kąt zgięcia kolana będzie miał wartość większą niż 32 stopnie). Wartości te zależą od właściwości osobniczych zawodnika a ich dobór jest indywidualny. W trakcie treningu w okresie przygotowawczym (zimą) zalecane jest zmniejszenie kąta zgięcia kolana (podwyższenie nieco siedziska, co zmieni strukturę ruchu a jednocześnie odciąży angażowane w sezonie partie mięśniowe i samego stawu kolanowego). Wyższa pozycja siodełka (kąt zgięcia kolana poniżej 32 stopni) nadaje się tylko dla osób o naprawdę dobrze rozwiniętej gibkości. Wymaga to ścisłej kontroli trenera z jednoczesnym nadzorem lekarza.
Metoda nr 2 wg. Grega LeMonda. Obliczenie wysokość siodła polega na mnożeniu długości nóg (mierzonych po stronie wewnętrznej od wysokości krocza) przez stały współczynnik o wartości 0,883. Wynik wskazuje właściwą dla poddawanego pomiarowi zawodnika odległość pomiędzy osią suportu a wierzchem siodełka na linii prowadzonej wzdłuż rury podsiodłowej. Z uwagi na stosowanie pedałów SPD, od obliczonej wartości należy odjąć 3 mm. Na wysokość siedziska ma też wpływ długość korby, zmiana długości korby pociąga za sobą również zmianę ustawienia wysokości siedziska. Długość korby powinna być podana (wyryta) na wewnętrznej powierzchni jej ramienia. Mierzona jest od środka ośki suportu do środka gniazda pedału. Generalnie zaleca się, aby długość korby była proporcjonalna do rozmiaru ramy. Np. korby do jazdy na czas są dłuższe o 2,5-5 mm od korb do jazdy szosowej.

B/ Dopasowanie pozycji siodła na linii przód-tył.
Metoda nr 1 - pozycję siodła w linii przód - tył wyznaczamy przy poziomym ułożeniu korb tak aby czubek kolana (przy ustawieniu stóp w takim samym układzie jak podczas pedałowania), pokrywał się z osią pedału. Linka pionu ( ciężarek na nitce ) po przyłożeniu do dolnej części rzepki powinien przecinać ośkę pedału oraz główkę trzeciej kości śródstopia.
Metoda nr 2 – (bardzo ogólna) linka pionu poprowadzona od czubka siodełka, odległość pomiędzy środkiem suportu a linką pionu powinna oscylować w granicy 5 cm (+/- 2 cm).

C/Ustalenie przechylenia siodła góra-dół.
Na początek wyznaczamy pozycję neutralną, używamy do tego poziomicy, którą kładziemy na siodło (od rufy do dziobu) ustawiamy siodło poziomo poprzez regulację jarzma sztycy. W ten sposób uzyskujemy pozycję neutralną i zarazem wyjściową. Jeżeli ta pozycja nam nie leży wówczas należy podnieść lub opuścić dziób siodła w zależności od indywidualnych preferencji. Metoda pozwalająca na dopasowanie pochylenia siodła polega na jeździe w pozycji wyprostowanej – pionowej. Ucisk na krocze dający dyskomfort lub zsuwanie się do przodu to sygnały do konieczności skorygowanie pochylenia siodła.

Wysokość siodła oraz jego pozycję przód – tył, góra - dół powinno sie ustalać każdorazowo po zmianie innych „wymiarów” roweru. Nie żałujmy czasu na opisane czynności związane z dopasowaniem roweru, zapewniam, że zapobiegnie to negatywnym skutkom zdrowotnym wynikającym bardzo często z niedopasowania siedziska. Możemy poeksperymentować w tym zakresie, oczywiście najlepiej na treningach. Należy pamiętać, że rower jest narzędziem, to od zawodnika zależy w jaki sposób zostanie wykorzystany. Rower służy do realizacji zadań służebnych, i na pewno nie można spowodować aby człowiek był jego niewolnikiem.

OPRACOWAŁ:
mgr Cezary Ostrowski
(Nauczyciel akademicki WF Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa Publicznego i Indywidualnego APEIRON w Krakowie, instruktor kolarstwa, założyciel grupy kolarskiej C-67 Racing Team ). www.cycling67.pl

PIŚMIENNICTWO
1/ R.Górski – „Fizjologiczne podstawy wysiłku fizycznego’ –Wydawnictwo Lekarskie PZWL
2/ Wł.Traczyk – „Fizjologia człowieka w zarysie” – Wydawnictwo Lekarskie PZWL
3/ Kozłowski S., Nazar K. /1984/: „Wstęp do fizjologii klinicznej” PZWL Warszawa
4/ Barbeau P., Serresse O., Boulay M.R. /1993/ Użycie maksymalnych i submaksymalnych tlenowych wysiłków w monitorowaniu wysokiej klasy kolarzy podczas jednego sezonu. Med.Sci. Sports Exerc.
5/ Dobrzański T. /1984/: „Medycyna wychowania fizycznego i sportu.” Wydawnictwo Sport i Turystyka. Warszawa
6/ M. Faina /2000/ „Physiological and biomechanical testing of Road and track cyclists” Hong-Kong
Sponsorzy
Get the Flash Player zeby zobaczyc.
Get the Flash Player zeby zobaczyc.
Wypowiedzi
Ściganie się w górach wymaga innego przygotowania kondycyjnego, wyższych umiejętności technicznych, zwłaszcza na zjazdach.

Marek Gąsior / więcej
Nagrody
Get the Flash Player zeby zobaczyc.
STARTSTARTSTARTSTARTNoclegiSTART START   STARTSTART   START STARTSTART STARTSTART
copyright: 2001-2008 G&G Promotion, Grzegorz Golonko www design&created by: AIKON Media
MO DWÓR cos chyba city chryste Zgłoszenia Wyniki Multimedia Regulamin Sponsorzy Faq Forum Powerade MTB Marathon